Kto ustala ceny ubezpieczeń?
Uwaga! Pytanie za 500.000 złotych w Milionerach: Twoje składki ubezpieczeniowe oblicza:
a) sanitariusz,
b) sygnatariusz,
c) aktuariusz,
d) prezydent RP.
Telefon do przyjaciela wiele tu nie pomoże... Chyba, że akurat jednym z Twoich przyjaciół jest jedna ze 190 osób wpisanych na dzień dzisiejszy do rejestru aktuariuszy prowadzonego przez Komisje Nadzoru Finansowego.
Prawidłową odpowiedzią jest właśnie c – aktuariusz.
To właśnie zespół aktuariuszy i pretendujących do tego zawodu, spędzają całe dnie na szukaniu zależności miedzy Twoim:
- wiekiem,
- doświadczeniem,
- samochodem, którym jeździsz,
- miejscem w którym mieszkasz,
a częstotliwością wypadków, które zdarzają się na drogach.
Jeśli już odkryją, że np. kolor Twojego samochodu istotnie wpływa na możliwość wystąpienia wypadku, zagłębiają się dalej, żeby określić to cyferką. W ten sposób powstają tabele określające ryzyko, które później po przemnożeniu przez siebie w efekcie ostatecznym podawane są dla Ciebie przez agenta, pracownika telecentrów lub porównywarkę ubezpieczeń. Jeśli miałeś/aś kiedyś wrażenie, że osoba podająca Ci składkę, nie za bardzo wie, o czym mówi, to pamiętaj, że Ci którzy to naprawdę wiedzą to jedynie 190 osób z czterdziesto-milionowego kraju!
Zawsze obok pokoiku aktuariuszy jest jeszcze pokoik underwriterów. O ile aktuariusz wyliczy Ci składkę za każde ryzyko, nawet prawdopodobieństwo trafienia w Twój samochód przez spadającą stację MIR, to zadaniem underwritera jest powiedzenie: ”tym Państwu to dziękujemy”. A tak poważnie najlepiej widać to w ubezpieczeniach życiowych, gdzie aktuariusz policzy składkę dla każdej liczby papierosów, które palisz dziennie, a underwriter powie, że tych którzy palą powyżej 20 ubezpieczyciel nie weźmie za żadną cenę. Tak więc underwriter określa „czy”, a aktuariusz ocenia „za ile” towarzystwo może ubezpieczyć dane ryzyko.
Brzmi odlegle? W rzeczywistości tak jest. Ceny ubezpieczeń bardziej dyktuje sprzedaż i psychologia, niż matematyka. Dlatego warto porównywać ceny składek, bo nigdy nie wiadomo, czy w jednym z towarzystw ubezpieczeniowych właśnie nie zostałeś zakwalifikowany do ulubionej grupy dyrektora sprzedaży, a w innym aktuariusz właśnie odkrył, że należysz do grupy najbezpieczniejszych kierowców we wszechświecie. Z uwagi na to, że składka, którą płacisz za ubezpieczenie AC jest dalece bardziej skomplikowana niż w przypadku ubezpieczeń OC, rozbieżności są dużo większe w przypadku ubezpieczeń AC. Dodając do tego fakt, że składka za ubezpieczenia AC jest dużo bardziej kusząca, będąca średnio 3 razy większa od składki za ubezpieczenia OC, ubezpieczyciele prześcigają się w szukaniu nisz, czyli Ciebie i tobie podobnych, dla których właśnie w tym miesiącu mają najlepszą z najlepszych ofert.
Bez porównania nie dowiesz się, kto akurat teraz postawił na Ciebie – aktuariusz, czy dyrektor sprzedaży. O ile wcześniej nie skreślił Cię underwriter…













