Ubezpieczenie OC jak podatek?
9.10.2009
Ubezpieczenie OC traktowane jest przez większość właścicieli aut jak zło konieczne.
W zasadzie większość kierowców nawet nie poświęca temu tematowi więcej czasu niż godzinę rocznie oraz traktuje ten obowiązek jak opłacenie podatku.
Dlaczego tak negatywnie myślimy o ubezpieczeniu OC?
Przede wszystkim dlatego, że jest obowiązkowe i musimy za nie zapłacić.
A kosztuje, jak nam się wydaje, dość sporo.
Poza tym jeszcze do niedawna liczyła się pojemności silnika auta, była podstawowym parametrem decydującego o wysokości składki.
Nie różnicując rodzaju usługi lub jej jakości, nakłada obowiązek płacenia większej składki osobom potencjalnie zamożniejszym.
Dalej można się oczywiście zastanawiać jaka jest różnica między potencjalną szkodą spowodowaną przez auto X o pojemności 1.3, a analogiczne auto o pojemności 1.6?
I wreszcie w razie wypadku to nie my dostajemy odszkodowanie tylko osoba, która jest przez nas poszkodowana.
Dodatkowo, jeśli mówimy o kierowcy, który od kilku lat jeździ bezwypadkowo to w pewnym sensie można uznać, że płacił za coś co się nie wydarzyło, choć oczywiście mogło mieć miejsce.
Sęk w tym, że na tym polega cała idea ubezpieczeń.
Ubezpieczamy się na wypadek, a nie po nim.
Czy ubezpieczenie OC jest naprawdę takie złe?
Ubezpieczenia nie są abstrakcją, która pojawiła się na polskim rynku znikąd. Są oparte na prawie cywilnym, które reguluje między innymi odpowiedzialność za szkodę.
W przypadku samego OC najczęściej uwzględnianym czynnikiem jest pojemność silnika. Jest to kryterium wynikające z tradycji polskich ubezpieczeń.
Można je wytłumaczyć w następujący sposób:
- większą pojemność silnika mają samochody, których właściciele pokonują średnio rocznie więcej kilometrów (tak podają statystyki),
- z dużą mocą samochodu, bezpośrednio związana jest prędkość jaką dany samochód może osiągnąć, a nadmierna prędkość jest z kolei główną przyczyną wypadków drogowych.
Ubezpieczyciel i jego ryzyko
Dobrze jest też pamiętać, że ubezpieczyciel wyliczając składkę – dzisiaj już nie tylko na podstawie pojemności silnika – bierze pod uwagę szereg innych parametrów takich jak miejsce zamieszkania, wiek kierowcy itp.
Bardzo istotnym elementem jest również ustawowa wysokość sum gwarancyjnych, czyli limity, do których firma ubezpieczeniowa zobowiązana jest wypłacić odszkodowanie.
Są to:
- 1,5 mln euro dla szkód osobowych,
- 300 tys. euro dla szkód majątkowych.
Jeśli wyobrazisz sobie szkodę powiedzmy, za jedyne 150 tys. euro i to, że musiałbyś/musiałabyś zapłacić za nią z własnej kieszeni mogłoby nie być już tak fajnie.
Przed nami jeszcze zmiany, które dostosowują polskie prawo do przepisów unijnych i zakładają m.in. podwyższenie minimalnej sumy gwarancyjnej w ubezpieczeniach komunikacyjnego OC.
W przypadku szkód doznanych przez osobę będzie to – docelowo – 1 mln euro na poszkodowanego lub 5 mln euro na jedno zdarzenie, niezależnie od liczby poszkodowanych.
W przypadku uszkodzeń mienia będzie to 1 mln euro.













