Tylko 12% badanych deklaruje, że zarobki pozwalają im żyć komfortowo i bez większego problemu finansować większe wydatki. Z kolei co czwarty respondent przyznaje, że jego dochody wystarczają głównie na podstawowe potrzeby. Choć inflacja jest dziś znacznie niższa niż kilka lat temu, konsumenci nadal mocno odczuwają ceny – przede wszystkim żywności. A gdy w domowym budżecie trzeba szukać oszczędności, jako pierwsze wypadają restauracje i wyjazdy – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Rankomat.pl.

Większy wydatek? Dla większości wymaga planu
53% badanych ocenia, że ich dochody wystarczają na codzienne potrzeby, jednak większe wydatki trzeba wcześniej zaplanować. Co czwarty respondent mówi, że pieniędzy wystarcza głównie na podstawowe potrzeby, a kolejne 6% ma trudności z pokryciem bieżących kosztów.
W komfortowej sytuacji jest zdecydowanie mniejsza grupa. 12% ankietowanych deklaruje, że może bez większych problemów pozwolić sobie również na większe zakupy. 5% nie potrafi jednoznacznie ocenić swoich możliwości finansowych.
Wykres oceny zarobków Polaków

W praktyce oznacza to, że 31% badanych funkcjonuje na poziomie podstawowych potrzeb lub poniżej niego. Jednocześnie ponad połowa nie ma problemu z codziennymi kosztami, ale musi dokładniej kalkulować większe wydatki.

– Nasze badanie pokazuje, że większy wydatek dla większości badanych nie jest dziś spontaniczną decyzją, ale czymś, co trzeba wcześniej wpisać w domowy budżet. Warto zestawić to z rosnącą popularnością rozkładania zakupów w czasie. Według BIK w lipcu liczba udzielonych kredytów ratalnych była o ponad 38% wyższa niż rok wcześniej, a w pierwszym półroczu wartość transakcji BNPL wzrosła o blisko 37%. Nie musi to świadczyć o problemach finansowych – kredytowaniu sprzyjają dziś także niższe stopy procentowe i rosnące wynagrodzenia. Pokazuje jednak, że przy większych wydatkach coraz ważniejsze staje się zarządzanie płynnością domowego budżetu – mówi Izabela Stachura – Adamczyk, ekspertka ds. produktów finansowych Rankomat.pl.

Ostrożność widać także w najnowszych danych GUS dotyczących nastrojów konsumenckich. W sierpniu 2026 roku bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wyniósł minus 11,3 pkt i pogorszył się o 1,1 pkt w porównaniu z lipcem. Największy spadek dotyczył oceny możliwości dokonywania obecnie ważnych zakupów – w ciągu miesiąca obniżyła się ona o 3,3 pkt.

Inflacja to jedno, poziom cen – drugie
W lipcu 2026 roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych były o 3,0% wyższe niż rok wcześniej. W porównaniu z czerwcem wzrosły o 0,8%. W całym pierwszym półroczu ceny były natomiast średnio o 2,7% wyższe niż w tym samym okresie 2025 roku.
Dzisiejsza dynamika cen jest znacznie niższa niż w okresie wysokiej inflacji, ale nie oznacza to, że ceny wróciły do poziomów sprzed kilku lat. I właśnie tę różnicę widać w odpowiedziach konsumentów.

Na pytanie o podwyżki najbardziej odczuwalne w domowym budżecie 24% respondentów wskazało żywność i podstawowe produkty codziennego użytku. To zdecydowanie najczęstsza odpowiedź. Na drugim miejscu znalazły się opłaty za media, wskazane przez 16% badanych.

Po 13% respondentów wymieniło paliwo i koszty użytkowania samochodu oraz wydatki związane z mieszkaniem. Dla 6% najbardziej dotkliwe są ceny leków, wizyt lekarskich i prywatnej opieki zdrowotnej, a taki sam odsetek wskazuje koszty wyjazdów, wakacji i podróży. Tylko 3% badanych deklaruje, że nie odczuwa znaczącego wzrostu cen.

Infografika o odczuwaniu wzrostów cen

Odpowiedzi konsumentów nie muszą pokrywać się z tym, co w danym miesiącu najmocniej drożeje w statystykach GUS. W lipcu żywność i napoje bezalkoholowe potaniały o 0,8% w porównaniu z czerwcem. Z kolei ceny w transporcie wzrosły w tym czasie o 7,4%.

Ta różnica wynika między innymi z częstotliwości wydatków. Zakupy spożywcze robimy regularnie, dlatego nawet przy stabilniejszej dynamice cen ich poziom pozostaje bardzo widoczny w domowym budżecie. Konsument nie porównuje też wyłącznie jednego miesiąca z poprzednim – ocenia raczej, ile obecnie zostawia przy kasie w porównaniu z tym, do czego był przyzwyczajony wcześniej.

Najpierw mniej restauracji i wyjazdów
Kiedy domowy budżet trzeba ograniczyć, najczęściej zaczyna się od wydatków, z których stosunkowo łatwo zrezygnować. 13% badanych wskazuje restauracje, jedzenie na mieście i zamawianie posiłków. Niewiele mniej, bo 11%, ogranicza wyjazdy, wakacje i krótkie podróże.

Wydatki Polaków ograniczane w budżecie

Po 8% respondentów rezygnuje z części wydatków na rozrywkę lub zmniejsza kwoty przeznaczane na oszczędności i odkładanie pieniędzy na przyszłość. Po 6% ogranicza zakupy odzieży i obuwia, remonty i wyposażenie mieszkania oraz elektronikę i większe zakupy do domu.

Cięcia nie kończą się jednak wyłącznie na wydatkach uznaniowych. 5% badanych deklaruje, że kupuje tańszą żywność lub ogranicza część zakupów spożywczych. Po 2% wskazuje ograniczenie wydatków na zdrowie, transport oraz potrzeby dzieci. Z drugiej strony 9% respondentów deklaruje, że nie ogranicza żadnej kategorii wydatków.