Poznajcie pana Janusza, pana Michała i pana Wojtka. Wszyscy na własnej skórze przekonali się, jak ważne jest ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z podróży. Pan Janusz rozpacza z powodu straty urlopu. Pan Michał niby się ubezpieczył, ale nic nie odzyskał. Pan Wojtek rozpaczać nie musi – w późniejszym terminie wraz z rodziną zrealizują marzenia.

młode małżeństwo rezygnuje z wyjazdu
Porównaj ceny

Nie wszystko w życiu można zaplanować. Choroba, problemy finansowe, utrata pracy – powodów, dla których musimy zrezygnować z wyjazdu, może być znacznie więcej. W takiej sytuacji przyda się ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z podróży. Przeczytajcie, na co zwrócić uwagę i jak – dzięki temu ubezpieczeniu – wyjść finansowo do przodu.

Pan Janusz, czyli nerwowe szukanie ratunku bez ubezpieczenia

Żeby niepotrzebnie nie zaśmiecać sobie głowy, na początek zajmijmy się panem Januszem. Nie był przezorny, zdał się na los i świadomie zdecydował: „Nie będę ubezpieczał kosztów rezygnacji z wyjazdu!”.

I teraz pan Janusz w domu ma ciche dni – żona zarzuca mu oszczędzanie nie tam, gdzie potrzeba, a syn rozpacza podwójnie. Dwa dni przed wyjazdem zapadł bowiem na wysoką gorączkę, wylądował w szpitalu i zaczęło się nerwowe odwoływanie wakacji. Pan Janusz dostarczał do biura podróży wnioski, prośby, zaświadczenia ze szpitala, ale za każdym razem słyszał tę samą odpowiedź: „W takiej sytuacji na całkowity zwrot kosztów mogą liczyć tylko ubezpieczeni, a pan ubezpieczenia nie wykupił”. Ostatecznie jakieś pieniądze odzyskał, ale w porównaniu z całością były to marne grosze (co najwyżej 10% ceny wakacji).

Biura podróży zawsze naliczają opłaty za rezygnację z podróży – zwykle jest to określony procent ceny wycieczki. Obowiązuje zasada: im później zrezygnujesz z wyjazdu, tym większa opłata zostanie naliczona. Nie znamy za to biura podróży, które oddawałoby 100%... A więc jeszcze raz – specjalnie dla pana Janusza – na 100% możesz liczyć tylko w przypadku, gdy jesteś ubezpieczony i to nawet wtedy, gdy wakacje odwołasz godzinę przed wylotem.

Pan Michał, czyli ubezpieczenie na szybko

Pan Michał usłyszał, że ubezpieczenie warto mieć, więc zdecydował się na pierwszą lepszą ofertę. Ktoś polecił mu agenta, ten przyszedł z dokumentami, pan Michał podpisał, zapłacił i czuł się zabezpieczony na każdą ewentualność.

Gdy zbliżał się dzień wyjazdu, jeden ze znajomych pana Michała spytał, czy ten nie zamieniłby się datami urlopów. Panu Michałowi było to na rękę, więc na prośbę przystał. Nie spojrzał jednak do OWU, czyli ogólnych warunków ubezpieczenia, w których jest napisane, w jakich sytuacjach ubezpieczenie od rezygnacji będzie działać. Niestety nigdzie nie było ani słowa o rekompensacie z powodu zmiany terminu urlopu. Pan Michał przez najbliższe dni będzie snuł się po domu, nie wchodząc małżonce w drogę, bo wakacje przepadły.

Pan Wojtek, czyli nasz wzór

Na deser pan Wojtek, bo to wzór, jak mądrze ubezpieczyć koszty rezygnacji z wyjazdu i chcielibyśmy, aby każdy był jak pan Wojtek.

Co więc należy zrobić? Przede wszystkim przed wykupieniem polisy dokładnie sprawdź OWU. Znajdziesz tam informacje, w jakich okolicznościach pieniądze zostaną wypłacone. W większości przypadków jest to śmierć, choroba, działanie klęski żywiołowej, strata dokumentów niezbędnych do odbycia podróży czy wypowiedzenie z pracy. Zapoznaj się z OWU wnikliwie!

Pamiętaj również, by skroić ubezpieczenie na miarę. Możesz ubezpieczyć się od rezygnacji z całej podróży (a nawet z jej przerwania),ale też zdecydować się tylko na ubezpieczenie kosztów rezygnacji z wycieczki, biletów lotniczych czy anulowania noclegów. To drugie rozwiązanie jest dedykowane osobom, które w całości lub po części samodzielnie organizują sobie wyjazd. Warto się tej opcji przyjrzeć, bo czasem mamy np. możliwość odstąpienia od umowy z hotelem bez ponoszenia kosztów, więc wtedy ubezpieczenie na tę okoliczność jest zbędne. Zdarza się również, że linie lotnicze (nawet tzw. budżetowe) zwrócą nam pieniądze w przypadku np. ciężkiej choroby, więc wówczas też możemy rozważyć potrzebę ubezpieczenia.

Zależność jest prosta – możesz na każdym kroku patrzeć pod nogi i trzymać kciuki, by nikomu z Twoich bliskich przed wyjazdem nic się nie stało. Ale możesz też nie zaprzątać sobie tym głowy – przynajmniej pod kątem wakacyjnego wyjazdu. Jednak wcześniej musisz starannie wybrać ubezpieczenie.

Zaskoczenie dla najbardziej przezornych

A teraz wyobraź sobie taką sytuację – opłaty urzędowe idą w górę, rynek paliwowy zwariował i śrubuje ceny do granic możliwości, a waluta państwa, do którego się wybierasz, osiągnęła niespotykany od lat kurs. I co wtedy? I wtedy masz problem, który rozwiązuje tylko ubezpieczenie.

Operator nie może zmieniać ceny wakacji według swojego „widzimisię", ale w powyższych przypadkach już tak (chyba że do wycieczki zostało mniej niż 20 dni). Wówczas polisa też jest rozwiązaniem, tylko musi zawierać gwarancję stałej ceny. Czasem taka gwarancja znajduje się w ofercie operatorów, ale lepiej dokładnie sprawdź warunki, żebyś później się nie rozczarował.

Możesz być niemal pewny, że wielu operatorów zaproponuje Ci ubezpieczenie od rezygnacji. Nie będziemy przesądzali, czy będzie ono korzystne, więc możemy tylko doradzić, by tę jedną ofertę zestawić z dziesiątkami innych dostępnych w porównywarce ubezpieczeń turystycznych, która sprawdza oferty wielu ubezpieczycieli.

Dziesiątki, nie setki złotych

W końcu zapytasz – ile to kosztuje? Wrzućmy na szybko do porównywarki następujące dane: wyjazd zagraniczny po Europie, małżeństwo (oboje po 40 lat) oraz 15-letnie dziecko. Wycieczkę wykupili dziś, wyjeżdżają za miesiąc, wakacje mają trwać tydzień. Za osobę zapłacili operatorowi 3 tys. zł.

Wyniki? Ubezpieczenie, które gwarantuje nam 100% zwrotu pieniędzy kosztuje 59 zł od osoby. W innym towarzystwie cena wzrasta do 67 zł, ale raczej nie zapłacimy setek złotych od osoby, a najwyżej kilkadziesiąt. I to za rezygnację z całego wyjazdu, a nie tylko hotelu czy biletu.

Pamiętaj jednak, że ubezpieczenie kosztów rezygnacji z podróży to nie to samo, co ubezpieczenie podróżne! To drugie działa już na miejscu i podczas wakacji zapewnia pokrycie kosztów leczenia, transportu do Polski, ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej czy bagażu. Słowem – daje poczucie bezpieczeństwa na wielu płaszczyznach.

Drobna rada

Dobrnąłeś aż dotąd? Super, w takim razie nagroda. Jeden z naszych redakcyjnych kolegów ostatnio podzielił się bardzo prostym sposobem, jak zaoszczędzić na wakacjach i do tego nie obawiać się ich odwołania. A mianowicie – wykupuje oferty „first minute”! Wiemy, często omija się je szerokim łukiem, bo aby z nich skorzystać, często wakacje trzeba wykupić nawet trzy miesiące wcześniej.

Wystarczyło jednak proste zestawienie: „first minute” + ubezpieczenie od rezygnacji vs zwykła oferta (która też nie daje gwarancji, że nie wydarzy się coś niespodziewanego). I co? I bardzo często bardziej opłacały się oferty „first minute”, dzięki którym oszczędzasz pieniądze, a do tego zyskujesz ubezpieczenie.

W ubezpieczeniach wszystko opiera się na zapoznaniu z ofertami ubezpieczeń turystycznych oraz na kalkulacji. Jeśli znajdziesz chwilę na obie rzeczy, wakacje będą odpoczynkiem, a nie obawą przed zaskakującą sytuacją.