Rodziców dzieci w wieku szkolnym z góry przepraszamy – poniżej przekonacie się jak pięknie odpoczywa się, gdy można pozwolić sobie na wyjazd we wrześniu. Dla wszystkich pozostałych mamy propozycję nie do odrzucenia: przejrzyjcie oferty, porównajcie ceny i pakujcie walizki. Poza okresem wakacyjnym czeka Was niezapomniany wyjazd!

młoda para na wakacjach we wrześniu
Porównaj ceny

Kochanie, wstawaj! Biegnij rozłożyć parawan i zajmij leżaki przy basenie. Tylko wiesz, daleko od tych głośnych dzieci. Ja też się zbieram, żebyśmy zdążyli przed tłumami do muzeum i wrócili na obiad, nim wysprzątają wszystko ze stołów. No to już, wstajemy!

OK, może trochę przerysowaliśmy sytuację, ale wakacje w sezonie nie zawsze muszą oznaczać odpoczynek. Dlatego dajemy słowo i z pełną odpowiedzialnością namawiamy – zdecyduj się na spokojniejsze i dużo tańsze wakacje we wrześniu. Gdzie je spędzić? Za ile? Jak się do nich przygotować? Już pędzimy z odpowiedziami.

Tysiąc złotych taniej

Ameryki nie odkrywamy, bo poza sezonem na wakacje decyduje się aż 54 proc. osób (według ankiety Interaktywnie.com, której wyniki opublikowano w raporcie „Wakacje przez Internet”). Czemu tak jest? Sprawdziliśmy na własnej skórze.

Jeden z naszych kolegów na początku lipca pojechał do Grecji i za dobę pobytu swojej czteroosobowej rodziny w hotelu z pakietem all-inclusive płacił 400 zł. Z ciekawości zapytał, jak ceny prezentują się we wrześniu. - Jest dużo taniej. Przypuszczamy, że w tym roku będzie to ok. 50 euro (czyli ok. 220 zł) – usłyszał od kierownictwa obiektu. We wrześniu tańsze są również loty, wypożyczenie samochodu (czasem nawet trzykrotnie),wizyty w restauracjach.

Fachowe portale turystyczne wyliczają, że we wrześniu na jednej osobie oszczędzamy średnio około tysiąca złotych. Dla 77 proc. ankietowanych, którzy decydują się na wyjazd poza sezonem, pieniądze są kwestią bardzo istotną. Jednak w tym przypadku pieniądze to nie wszystko.

Ciepło, ale nie upał

We wrześniu nie trzeba też toczyć bojów o kilka metrów plaży, hotele nie pękają w szwach, a kolejki do stolików w najlepszych restauracjach nie przypominają tych z czasów komunizmu. Wówczas jest też mniej naganiaczy (szczególnie uciążliwych spotkaliśmy w Maroko),którzy na każdym kroku zagadują: „Zapraszamy! Dobra, dobra zupa z bobra. Zapraszamy!”. Naganiaczy zastępują tubylcy, którzy poza sezonem wracają do swoich domów, dzięki czemu można chłonąć klimat miejsca, a nie wakacyjnego zgiełku.

No i jeszcze pogoda. Ten sam znajomy w Grecji ostrzył sobie zęby na oglądanie jednej z atrakcji. Niestety, zostawił to na ostatni dzień i musiał obejść się smakiem – temperatury były tak wysokie, że obiekt zamknięto z obawy przed zdrowiem zwiedzających. Tymczasem wrzesień wcale nie wyklucza słońca. Nie będą to lipcowe upały, ale dalej można liczyć na temperatury pozwalające wylegiwać się na plaży i zażywać kąpieli. Dlatego we wrześniu decydujemy się jeszcze na wyjazdy do Chorwacji, bo dopiero październik w tym kraju jest bardziej jesienny. Chętnie wybieramy też Hiszpanię, Portugalię, Wyspy Kanaryjskie, Sardynię, Sycylię, a do niedawna także kraje arabskie, które z powodu sytuacji politycznej przeżywają ostatnio jednak odpływ polskich turystów.

OC to nie wszystko

Wyjazd wrześniowy to jednak nie tylko dalekie i ciepłe kraje, ale też urokliwa jesień. Wtedy już nie trzeba stać w kolejce na Giewont za paniami w szpilkach, ani denerwować się w „kajakowych korkach” na mazurskich jeziorach. Z Polski dostępne samochodem są też piękne miejsca zagraniczne: cudowna Toskania, urokliwe węgierskie winnice, czeskie Morawy, czy wspomniana Chorwacja. Do wyjazdu samochodem należy się jednak przygotować. To dobry moment, by przejrzeć stan techniczny pojazdu i posprawdzać dokumenty. Zarówno te używane na co dzień, jak i rzadziej wymagane.

Nawet jeśli planujesz „podróż” do wsi położonej obok, to pamiętaj, by sprawdzić, czy masz aktualne ubezpieczenie OC. Bez niego lepiej nie wsiadaj za kierownicę, bo nawet krótka wycieczka może być bardzo kosztowna. Czasem jednak obowiązkowe ubezpieczenia komunikacyjne na polskim OC się nie kończą. Np. w Kosowie należy dodatkowo wykupić tamtejsze OC, a w części krajów (Albania, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Iran, Izrael, Macedonia, Maroko, Mołdawia, Rosja, Tunezja, Turcja, Ukraina) posiadanie ubezpieczenia OC musi być potwierdzone Zieloną Kartą. Na ogół jest ona wydawana za darmo. Jeśli trzeba ją kupić, warto zrobić to jeszcze w Polsce, bo na granicach do ww. państw możemy słono za ten dokument zapłacić.

Ubezpieczenia jak karnet na basen

Skoro jazda obowiązkowa za nami, to warto pochylić się nad ubezpieczeniem dodatkowym, które my wolimy nazywać „spokojem ducha”. Już samo posiadanie takiego pakietu sprawia, że czujemy się bezpieczniej, a każde stuknięcie w samochodzie nie wywołuje u nas palpitacji serca. Chyba, że jesteś pewien, że Twoje auto nigdy nie zawiedzie, inni kierowcy na pewno Ci nie zagrażają, a sytuacje losowe na 100 proc. ominą Cię szerokim łukiem. Jeśli jednak takiej pewności nie masz, to zastanów się nad polisą. Pomyśl też, czy to nie jest dobry moment, by zapewnić sobie spokój ducha nie tylko na tych kilkanaście wrześniowych dni urlopowych, ale też na cały rok. Bo z ubezpieczeniem krótkoterminowym jest jak z kupowaniem karnetu na basen dla amatora pływania – za każdym razem możesz płacić po kilkanaście złotych za wejście, ale na koniec miesiąca okaże się, że wydałeś znacznie więcej niż wynosi miesięczny karnet. A przy ubezpieczeniu nie dość, że roczny pakiet wyjdzie taniej (szczególnie kupowany z AC),to jeszcze jest to jedyne rozwiązanie, by czuć się bezpiecznie przez 24 godziny, przez 365 dni w roku.

Jakie ubezpieczenie dla „samochodowego spokoju ducha”? Przede wszystkim Autocasco. Nie, przepraszamy. Jeszcze raz – mądrze i dokładnie wybrane Autocaso. Ono zapewnia, że jeśli ukradną Ci samochód, ubezpieczyciel pokryje straty. A jeśli spowodujesz wypadek z własnej winy – ubezpieczyciel naprawi Twoje auto na swój koszt. Pamiętaj jednak, by dokładnie takiej polisie się przyjrzeć. Ogólne warunki ubezpieczenia mówią bowiem jak szeroki wachlarz oferuje polisa. Tam też znajdziesz wyłączenia, których ubezpieczenie nie obejmuje oraz tzw. udział własny, sposób naprawy auta, franszyzę integralną (wysokość szkody poniżej której za naprawę musisz zapłacić sam) itd.

Innym rozwiązaniem jest Assistance, które możesz wykupić wraz z  całoroczną polisą OC i/lub AC albo w razie pilnej potrzeby, w wersji krótkoterminowej, tylko na czas wyjazdu. W zależności od rodzaju, polisa gwarantuje np. holowanie, naprawę auta, dostarczenie paliwa, samochód zastępczy, zakwaterowanie dla kierowcy i pasażerów, czy wymianę opon. Pamiętaj jednak, że cały czas mówimy o wyjazdach wakacyjnych, czyli bardzo często zagranicznych. W tej sytuacji dokładnie sprawdź zakres terytorialny Twojego ubezpieczenia, a także ograniczenia kwotowe oraz ilościowe (np. limit kilometrów holowania).

2,33 zł za spokój ducha

Bez względu na to, czy na wrześniowe wakacje wybierzesz się samochodem, samolotem, koleją, czy rowerem, zastanów się nad zakupem ubezpieczenia turystycznego, które jest chyba jednym z najbardziej niedocenianych ubezpieczeń.

Wielu turystów wyrabia tzw. Kartę EKUZ i w spisie rzeczy na wyjazd przy punkcie „ubezpieczenie” odhacza „załatwione”. Błąd! Karta EKUZ pomaga nam tylko w tzw. pierwszej pomocy. A co z pokryciem kosztów leczenia specjalistycznego, transportem do kraju, rehabilitacją, odszkodowaniem za uszczerbek na zdrowiu czy nawet zgubieniem bagażu? Rozwiązaniem w tej sytuacji jest tylko dobrze wybrane ubezpieczenie turystyczne. Ważne, by dopasować je do swoich potrzeb, bo inaczej wygląda polisa dla plażowiczów, a inaczej dla nurków i paralotniarzy. Jeśli masz polisę zwykłą, to nie pokryje ona szkód wynikłych z powodu uprawiania sportów ekstremalnych.

Korzyści płynące z ubezpieczenia turystycznego są oczywiste, ale nie tylko dlatego uważamy je za najbardziej niedoceniane. Powód jest jeszcze jeden – cena. Kalkulator Rankomat.pl wskazuje, że jeden dzień ubezpieczenia może kosztować już 2,33 zł. Niezbyt to wygórowana cena za „spokój ducha”, o pokrywaniu kosztów ew. nieszczęść nie wspominając.

Wakacje we wrześniu to pod wieloma względami świetny pomysł: jest luźniej, spokojnie, bardziej klimatycznie i przede wszystkim taniej. Warto jednak zastanowić się, czy małego procenta z zaoszczędzonych pieniędzy nie zainwestować w „spokój ducha”.