Cuchnące slumsy, duszący smog czy ulice zasypane stertami śmieci. Ponadto często wysoka przestępczość i wszechobecny handel narkotykami - to codzienność top 10 najbrzydszych miast świata. Podpowiadamy, co warto w nich zobaczyć oraz jak przygotować się do wyjazdu.

Porównaj ceny

Piękne miasta cieszące się wśród turystów złą sławą można znaleźć na każdym kontynencie. Wybraliśmy top 10 najgorszych z nich – w Belgii, Boliwii, Brazylii, Egipcie, Indiach, Indonezji, Mołdawii, Mongolii, USA oraz we Włoszech. Sprawdziliśmy, ile kosztuje podróż i nocleg w nich, a także jak optymalnie dopasować ubezpieczenie turystyczne do miejsca wyjazdu.

10. Neapol – największa starówka w Europie w cieniu mafii

W Polsce Neapol przede wszystkim kojarzy się z trzema rzeczami – mafią, śmieciami i drużyną piłkarską. Dzięki ekranizacji powieści Roberto Saviano „Gomorra” w postaci najpierw filmu, a następnie serialu, widzowie na całym świecie poznali zasady funkcjonowania jednej z najsłynniejszych grup przestępczych – neapolitańskiej camorry. Obecnie czerpie ona zyski nie tylko z handlu narkotykami, lecz także m.in. z utylizacji toksycznych odpadów, które są nielegalnie upychane w jaskiniach i zapadliskach u podnóży Wezuwiusza. Dziesięć lat temu w wyniku tzw. kryzysu śmieciowego całe miasto było nimi zasypane.

Plaża w Neapolu pełna śmieci.

Według wielu pogłosek, w latach 80. XX wieku to podobno Comorra sfinansowała transfer do SCC Napoli legendarnego Diego Maradony. Jednak nie zawsze piłkarze tego klubu mogą czuć się w mieście w pełni bezpiecznie. W ubiegłym roku reprezentantowi Polski Arkadiuszowi Milikowi skradziono zegarek w wyniku napadu z bronią w ręku.

Jednak pomimo tych wad, Neapol przyciąga turystów z całego świata. Jest kolebką kultury i nauki. Posiada największą w Europie starówkę o powierzchni 1700 hektarów. Tutaj znajduje się również jedna z najstarszych na Starym Kontynencie uczelni – Uniwersytet Fryderyka II. Stolica Kampanii słynie również z licznych zamków. Do najbardziej znanych należą Castel Nuovo i Castel dell’Ovo, zwany Zamkiem Jajecznym. Wstęp do niego jest bezpłatny, a na jego dziedzińcu można podziwiać panoramę miasta. W katedrze San Gennaro znajduje się kaplica św. Januarego, który jest patronem Neapolu. We wrześniu i grudniu odbywa się na jego cześć uroczysta procesja z udziałem tysięcy pielgrzymów.

Neapol posiada również ciąg długich tuneli położonych nawet 40 metrów pod ziemią – Napoli Sotteranea. Można je zwiedzić z przewodnikiem w cenie 10 euro, a wycieczka trwa około trzy godziny. Miłośnicy mocnych wrażeń mogą wybrać się do dzielnicy Rione Sanita, gdzie znajduje się cmentarz Fontanelle. Nie jest to jednak zwykłe miejsce pochówku, ponieważ zostało wykute w skale, a starannie wypolerowane czaszki zmarłych równo rozmieszczono na półkach.

Po zakończeniu zwiedzania koniecznie trzeba skosztować smakołyku lokalnej kuchni – pizzy neapolitańskiej. Najlepszą w mieście można zjeść w pizzerii Gino Sorbillo przy Via dei Tribunali 32. Przychodzą do niej tłumy mieszkańców i turystów. Nie ma możliwości wcześniejszej rezerwacji stolika. Za klasyczną margheritę trzeba zapłacić jedynie 3,80 euro (16,30 zł).

Nasza rada: Najprościej jest dotrzeć z lotniska do centrum Neapolu autobusem linii Alubus. Przystanek znajduje się około 100 m od wyjścia z terminala po lewej stronie. Bilet za 5 euro (21,45 zł) najlepiej kupić w tabaccherii (włoskim kiosku),ponieważ dzięki temu będzie on nas uprawniał do przesiadek w ramach 90-minutowego przejazdu. Jeżeli nabędziemy go u kierowcy, zostaniemy pozbawieni takiej możliwości.

9. La Paz, czyli najwyżej położona stolica świata

La Paz w Boliwii jest wymieniane wśród najbrzydszych miast świata ze względu na duże zanieczyszczenie, chaotyczną sieć dróg, czy mnóstwo zdewastowanych, samowolnie wybudowanych domów przylegających do stromych zboczy. Jest też zaliczane do najniebezpieczniejszych metropolii w Ameryce Południowej.

Spacer ulicami La Paz nie należy do przyjemności.

Można się w nim również nabawić choroby wysokościowej, ponieważ jest najwyżej położoną na świecie administracyjną stolicą kraju – 3640 m n.p.m., w której mieści się siedziba rządu. W La Paz znajduje się „najdziwniejsza atrakcja turystyczna na świecie”, czyli więzienie San Pedro. Jest niezwykłe, gdyż:

  • skazani muszą wykupić w nim miejsce w celi od więźniów wychodzących na wolność,
  • aby opłacić miejsce w celi, na terenie San Pedro osadzeni prowadzą własne firmy, jak np. zakłady fryzjerskie, stolarskie czy więzienne restauracje,
  • wewnątrz San Pedro wraz z więźniami mieszkają całe rodziny, ponieważ żony i dzieci skazanych mogą swobodnie do niego wchodzić i wychodzić,
  • jeszcze kilka lat temu głośno w mediach było o turystach płacących więźniom za zwiedzanie czy nawet nocowanie w San Pedro. Jednak po kilku skandalach związanych z zażywaniem przez cudzoziemców za więziennymi murami kokainy, władze oficjalnie zabroniły tego rodzaju wizyt. Pomimo tego wielu śmiałków nielegalnie opłacając strażników lub osadzonych, nadal próbuje dostać się do wnętrza więzienia.

Oprócz więzienia San Pedro, w La Paz można podziwiać unikalne miejsca i zabytki. Miłośnicy zwiedzania powinni koniecznie odwiedzić Kościół San Francisco oraz Tiwanaku (Tiahuanaco), czyli jeden z największych ośrodków kultury andyjskiej. Natomiast życie tętni na placu Plaza Murillo i Targu Czarownic (Mercado de las Brujas), a także na ulicach Calle Jaén i Calle Sagarnaga. Są one pełne knajpek, stoisk z jedzeniem czy tańców do białego rana.

Panoramę miasta najlepiej podziwiać podczas przejażdżki siecią kolejek linowych Mi Teleferico. Turyści poszukujący mocnych wrażeń, mogą pokonać rowerem jedną z najniebezpieczniejszych dróg na świecie – La Carretera de los Yungas o długości 69 km.

Nasza rada: Najłatwiej La Paz zwiedzać na piechotę. Turyści podróżujący do miasta po raz pierwszy mogą skorzystać z usług przewodników Red Caps Walking Tour. Codziennie czekają oni na chętnych na Plaza San Pedro o godzinie 11:00 i 14:00. Ceny wycieczek z ich udziałem zaczynają się od 3 dolarów za dzień.

8. Kair – śladami Piramid w Gizie i grobowca Tutanchamona

Kilka lat temu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w swoim raporcie porównała oddychanie w Kairze do palenia paczki papierosów dziennie. Wiele miast na świecie ma problemy ze smogiem, ale życie w stolicy Egiptu dodatkowo utrudnia wszechobecny zapach rozkładających się odpadów. Jego przyczyną jest ich gromadzenie przez mieszkańców nazywanych Zabbaleenami („zbieraczami śmieci”),którzy utrzymują się z ich segregacji, recyklingu czy sprzedaży. Poza tym po antyrządowej rewolucji z 2011 r., często dochodzi do ulicznych demonstracji, a także w ciągu ostatnich kilku lat w Kairze zdarzyło się kilka ataków terrorystycznych.

Składowisko śmieci zebranych przez Zabbaleenów.

Jednak Egipt to kolebka światowej kultury. Do najsłynniejszych zabytków należą Piramidy w Gizie, w których skład wchodzi m.in. piramida Cheopsa zaliczona do jednego z siedmiu cudów świata. W Muzeum Egipskim położonym na Placu Tahrir można podziwiać m.in. słynny grobowiec faraona Tutanchamona. W Muzeum Sztuki Islamskiej znajduje się jedna z największych kolekcji dzieł związanych z tą kulturą, która liczy ponad 80 tys. elementów. W Muzeum Koptyjskim zgromadzono eksponaty zarówno z początków chrześcijaństwa, jak i islamu. Ponadto w Kairze warto zobaczyć m.in. Meczet Al Azhar, Meczet-Madrassa sułtana Hassana czy Abu Tarek.

Jeżeli chcemy zakupić pamiątki w Kairze, najwygodniej udać się na targowisko Chan al-Chalili, które jest pełne sklepów i straganów. Panoramę miasta najlepiej podziwiać ze wzgórza Cytadeli Kairskiej. Jeśli chcielibyśmy to zrobić przy okazji popijając drinka, warto po zachodzie słońca udać się do baru Loft 21, który znajduje się na najwyższym piętrze budynku Capital Club. Natomiast domowego, lokalnego jedzenia można spróbować w lokalu Fasahat Soumaya. Jest czynny w godzinach 5:00-19:00 i posiada jedynie cztery stoły. Jednak jeszcze przed otwarciem restauracji gromadzą się przed nią tłumy.

Nasza rada: Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) zaleca, aby podczas podróży do Kairu poruszać się jedynie głównymi drogami. W Egipcie obowiązuje stan wyjątkowy, więc poruszając się po mieście należy zachować szczególną ostrożność. Zwłaszcza turyści powinni trzymać się z daleka od często odbywających się ulicznych zamieszek. Robiąc zakupy na targowisku czy straganie warto również konsekwentnie negocjować ze sprzedawcą obniżkę ceny.

7. Ułan Bator – śladami Czyngis-chana po najzimniejszej stolicy świata

Ułan Bator w Mongolii jest jedną z najbardziej zimnych i zanieczyszczonych stolic na świecie. Zimą panują tutaj temperatury sięgające nawet -49 stopni Celsjusza. Obraz jednego z najbrzydszych miast na globie uzupełnia mnóstwo postkomunistycznych bloków z betonowej płyty, wszechobecny piach, brak chodników, czy w każdym wolnym miejscu na ulicy ustawione jurty (tradycyjne mongolskie namioty). Jednak w Ułan Bator można przebyć historyczną drogę śladami dinozaurów, legendarnego Czyngis-chana, aż po sowieckie wpływy na ten kraj.

Jurty na ulicach Ułan Bator.

Dla Mongołów Czyngis-chan jest bohaterem narodowym. 54 km od Ułan Bator znajduje się olbrzymi posąg liczący 40 metrów wysokości, który przedstawia sylwetkę słynnego wodza jadącego na koniu. Jest to największy pomnik jeździecki na świecie. W stolicy Mongolii warto odwiedzić również Muzeum Mongolskich Dinozaurów, w którym można podziwiać skamieniałości jaj i pełnych szkieletów tych zwierząt wędrujących miliony lat temu przez pustynię Gobi. Miłośnicy militariów powinni zwiedzić Mongolskie Muzeum Wojskowe. Można w nim obejrzeć historię uzbrojenia od epoki brązu do współczesności.

Panoramę miasta najlepiej oglądać ze szczytu Pomnika Zaisan, który został wybudowany przez Rosjan w celu upamiętnienia nieznanych bohaterów z różnych wojen. Przedstawia obraz socrealizmu z radzieckimi mozaikami i płaskorzeźbami. Alternatywą dla podziwiania piękna Ułan Bator może być bar 17 Sky Bar położony na dachu budynku Central Tower. Lokal jest znany z serwowania pysznych koktajli. Po zakończeniu całodziennej wędrówki i zwiedzania, chwilę wytchnienia można znaleźć na Placu Sükhbaatar.

Nasza rada: Zakupy w Ułan Bator warto zrobić w Państwowym Domu Towarowym zwanym Ikh Delguur (duży sklep). Można w nim znaleźć wysokiej jakości kaszmir, dywany Erdenet, a także szeroki wybór pamiątek i tradycyjnej mongolskiej odzieży. Natomiast wybierając się na Rynek Naran Tuul znany z grasujących kieszonkowców, należy zachować szczególną ostrożność. W tym celu powinno się gotówkę i dokumenty nosić w kilku częściach garderoby.

6. Detroit – kolebka motoryzacji i hot dogów śladami Henry’ego Forda

W latach 50. XX wieku Detroit było jednym z najbogatszych miast w Stanach Zjednoczonych. Swoją potęgę zawdzięczało głównie przemysłowi motoryzacyjnemu. To tutaj fabryki zlokalizowały Ford, Chrysler czy koncern General Motors. Jednak 18 lipca 2013 r. metropolia ogłosiła bankructwo z długiem sięgającym 18,5 mld dolarów. W efekcie wielu inwestorów i mieszkańców po prostu ją opuściło. Pozostały po nich setki opuszczonych budynków, a nawet całych osiedli, do których zaprzestano doprowadzania podstawowych usług. W związku z tym Detroit zaczęto określać mianem „wymarłego miasta”.

Detroit zbankrutowało w 2013 r.

Dzięki działalności lokalnych władz, od kilku lat sytuacja w Detroit pomału ulega poprawie. Wbrew pozorom pomimo kryzysu, miasto ma wiele do zaoferowania turystom. Miłośnicy zwiedzania koniecznie powinni odwiedzić największą masońską świątynię na świecie – Detroit Masonic Temple. Kolejnym miejscem godnym uwagi jest legendarny Fort Wayne, w którym można zwiedzać stare koszary wojskowe, osuszoną fosę i tunel, a także dawny plac defilad.

Fani motoryzacji świetnie będą się bawić w muzeum Henry’ego Forda. Oprócz pierwszego w historii samochodu tej marki, można w nim podziwiać m.in. auto, w którym został zamordowany prezydent John Kennedy czy pierwszą lokomotywę parową z 1829 r. Natomiast entuzjaści dzieł sztuki w Detroit Institute of Arts mogą podziwiać prace m.in. Van Gogha bądź Picassa.


Będąc w Detroit koniecznie trzeba zjeść hot doga w Coney Island, które jest miejscem narodzin tej kanapki. Natomiast w dzielnicy Greektown można spróbować świetnych dań greckiej kuchni, szczególnie w restauracjach Cyprus Taverna oraz Parthenon. Mocniejszych trunków można napić się w najstarszym barze w mieście – The Two Way Inn, który działa od 1876 r.

Nasza rada: Będąc latem w Detroit, warto wziąć udział w rejsie łódką po rzece o tej samej nazwie,  które organizuje biuro Diamond Jack”s. Trwa on około dwie godziny i zapewnia możliwość podziwiania panoramy miasta w pełnej okazałości. W 2019 r. wycieczki będą się odbywać od 6 czerwca do 1 września. Cena biletu dla dorosłych wynosi 21 dolarów (80 zł),a dla dzieci 16 dolarów (61 zł).

5. Kiszyniów – baza wypadowa do największych winnic na świecie

Kiszyniów wygląda, jakby czas zatrzymał się tutaj w latach 70. XX wieku. Mieszkańcy miasta często żartobliwie mówią o swoim codziennym życiu w nim, że „urodzić się Mołdawianinem to urodzić się pechowym". Pierwsze, co turyści mogą zobaczyć po przyjeździe, to widok obskurnego dworca kolejowego. Natomiast centrum stolicy Mołdawii pełne jest ogromnych budynków rządowych, a najbardziej znany z nich jest określany jako najbrzydsza siedziba parlamentu na świecie. Natomiast pozostała część metropolii do dziś niemal nie została odbudowana ze zniszczeń powstałych podczas II wojny światowej.

Panorama niszczejących domów w Kiszyniowie.

Jednak turystów do Kiszyniowa nie przyciągają piękne widoki, lecz niepowtarzalny klimat. Miłośnicy zwiedzania koniecznie powinni odwiedzić Narodowe Muzeum Historii Mołdawii, w którym można podziwiać 165 tys. eksponatów związanych z dziedzictwem narodowym tego kraju. Poza tym warte zobaczenia są jeszcze będący symbolem miasta Łuk Triumfalny z 1840 r., a także odbudowany w 1997 r.  Sobór Narodzenia Pańskiego – katedra Mołdawskiego Kościoła Prawosławnego. Wyciszenie można znaleźć w oddalonym dziesięć minut spacerem od centrum Parku Valea Morilor, który jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Mołdawii.

Mołdawia to również pyszne jedzenie będące mieszanką greckiej, polskiej, ukraińskiej i tureckiej kuchni, a także wino. Będąc w Kiszyniowie, koniecznie trzeba odwiedzić sieć La Placinte, w której można zamówić mamałygę, brânzę (solony ser) czy ghiveci (gulasz jagnięcy lub kozi). Natomiast wyborną kawę i sernik można zamówić w sieci Tucano Coffee. Spacerując po ulicach miasta warto również kupić na jednym ze stoisk kwas chlebowy.

Nasza rada: Kiszyniów może być świetną bazą wypadową do znajdujących się w jego okolicy największych winnic na świecie. Pierwsza z nich to Milestii Mici, której długość korytarzy wynosi około 200 km. Druga jest zlokalizowana w miejscowości Cricova. Obydwa obiekty są podziemnymi miastami siecią ulic, skrzyżowań i przejść dla pieszych.

4. Kalkuta – „najbardziej ruchliwy most na świecie”

W sercu miasta znajduje się nowoczesne centrum biznesowe. Jednak w pozostałej części miasta ponad 1,5 mln mieszkańców żyje w slumsach składających się z chatek i szałasów. Według raportu ONZ są to warunki nie nadające się wręcz do życia. Pomimo tego większość lokatorów nie chce opuścić swoich domostw i zamieszkać gdzie indziej. W efekcie metropolia jest pełna leżących wszędzie śmieci, nieskanalizowanych ścieków i spalin. Kalkuta jest też nazywana „najbardziej ruchliwym mostem na świecie”. Na jej ulicach można spotkać tłumy pieszych, tragarzy, rowerzystów czy wozów ciągnących woły.

Kalkuta jest określana "najbardziej ruchliwym mostem na świecie".

Jednak od lat Kalkuta przyciąga setki turystów z całego świata. Najczęściej wędrówkę po mieście rozpoczynają od mostu Howrah Bridge, który dziennie pokonuje kilkadziesiąt tysięcy osób. W jego pobliżu znajduje się Howrah Train Station – największy dworzec kolejowy w Indiach. Następnie podróżni zwykle udają się do Malik Ghat Flower Market, czyli działającego od ponad 100 lat wielkiego targu kwiatowego. Jest to idealne miejsce na zrobienie pamiątkowych zdjęć.

Symbolem miasta jest Memoriał Królowej Wiktorii – majestatyczny marmurowy budynek przypominający wyglądem amerykański Kapitol. W Metropolii można również podziwiać wiele świątyń. Do najważniejszych należą Kalighat – najświętsze dla hinduistów miejsce wybudowane na cześć bogini Kali, a także katedra św. Pawła.

Kalkuta jest również pełna ulicznych targów. Szczególnie wzdłuż mostu Howrah Bridge można kupić najrozmaitsze warzywa, owoce i przyprawy, jak np. papaje, ananasy czy banany. Warto spróbować również świeżo wyłowionych z rzeki Hugli krabów. Spacerując po mieście koniecznie trzeba spróbować smażonych samosów, czyli indyjskich pierożków z warzywnym jedzeniem. Jest to najpopularniejsza przekąska w tym kraju.

Nasza rada: Turyści przebywający w Kalkucie szczególnie powinni uważać na fałszywych przewodników, którzy pobierają opłaty za oprowadzenie po mieście, a następnie znikają. Często można ich spotkać w pobliżu świątyni Kalighat. Ponadto po mieście najszybciej można przemieszczać się za pomocą autorikszy.

3. Dżakarta – „Wielki Durian” o nieprzyjemnym zapachu i pysznym smaku

Symbolem brzydoty Dżakarty jest rzeka Citarum, do której co najmniej 600 fabryk wylewa swoje odpady. Trafia do niej również rtęć z lokalnych kopalń złota. Niestety biedni mieszkańcy stolicy Indonezji nazywanej „Wielkim Durianem” (od nieprzyjemnego zapachu tego owocu),są zmuszeni używać zanieczyszczonej wody do picia, mycia i prania. W efekcie duża część z nich cierpi na choroby skóry i nowotwory. Rządowe regulacje, których celem była poprawa jakości życia w mieście zamieszkałym przez 9,6 mln ludzi poprzez ograniczenie smogu, nie są egzekwowane.

Do rzeki Citarum co najmniej 600 fabryk wylewa swoje odpady.

Jednak Dżakarta jest jak Durian. Odpycha zapachem, lecz jest delikatna i smaczna. Dawniej miasto znajdowało się pod panowaniem Holendrów, których ślady można znaleźć w jego najstarszej części zwanej Old Batawia. Obecnie symbolem metropolii jest monumentalny pomnik Monas o wysokości 132 m, który znajduje się na Placu Merdeka. Obok niego zlokalizowane jest Muzeum Narodowe. Po wizycie w nim turyści mogą się przekonać, jak bogatym historycznie i różnorodnym kulturowo krajem jest Indonezja. Warto również zobaczyć największy w Azji południowo-wschodniej Meczet Istiqlal, który może pomieścić nawet 200 tys. wiernych.

Zwiedzanie Dżakarty ze względu na trudne warunki pogodowe oraz panujący na ulicach tłok, może być bardzo męczące. W związku z tym spacerując po mieście w upalny dzień warto napić się lokalnego mrożonego napoju zawierającego mleko kokosowe i cukier trzcinowy – es cendol. Natomiast głód można zaspokoić legendą indonezyjskiej kuchni – rijsttafelem oznaczającym „stół ryżowy”. Smaczny może być też kurczak na ostro, owoce morza, tofu czy makarony. Stolica Indonezji bywa również określana „miastem, które nigdy nie śpi”. Wieczorem w blasku milionów świateł, zabawa trwa tutaj do białego rana w licznych klubach i barach.

Nasza rada: Aby odpocząć od zgiełku Dżakarty, warto wybrać się na jedną z wielu wysp położonych niedaleko metropolii. Wystarczy kilka godzin podróży łodzią, aby zrelaksować się na tropikalnej plaży w blasku słońca. Szczególnie popularny wśród turystów jest luksusowy kurort Pulau Macan.

2. Sao Paulo – największe miasto w Ameryce Płd. w rytmie samby

Sao Paulo jest największym miastem w Ameryce Południowej, w którym mieszka 21,3 mln ludzi. Często bywa określane mianem miejskiej dżungli. Przede wszystkim z powodu powstawania w zawrotnym tempie kolejnych mieszkań i biurowców, a także na zatłoczone ulice i smog. Jednak chociaż jest mniej popularne niż mniejsze Rio de Janeiro, wielu turystów zachwyca unikalną atmosferą, gorącymi rytmami samby, czy modernistyczną architekturą połączoną z pięknem przyrody.

Zakorkowane ulice Sao Paulo.

Pobyt w Sao Paulo bez poznania smaków nocnego życia można uznać za stracony. W sobotę wieczorem w większości lokali w mieście króluje żywiołowa samba. Większość mieszkańców szampańską zabawę rozpoczyna po północy, kontynuując ją do białego rana popijając orzeźwiającą caipirinhe. Jednym z najpopularniejszych klubów muzycznych w mieście jest Bar Mangueira. Jednak jest otwarty tylko w piątki (20:00-00:00) i soboty (13:30-21:30). W związku z tym nocnych harców na parkiecie w szósty dzień tygodnia lepiej poszukać w Traço de União (13:30-03:00) lub w Bar Camará (14:00-04:00).

Symbolem Sao Paulo jest powstały w 1968 roku budynek, w którym mieści się słynne Muzeum Sztuki. Znajduje się w nim największy w Ameryce Południowej zbiór dzieł wybitnych europejskich malarzy, jak Bosch, Botticelli, Degas, Gauguin, Goya, Manet, Matisse, Monet, Picasso, Poussin, Rembrandt, Renoir, Rubens, Tintoretto czy van Gogh. We wtorek wstęp jest bezpłatny, a w pozostałe dni tygodnia cena biletu wynosi 20-40 reali brazylijskich (19,40-38,80 zł).

Ponadto planując termin pobytu w mieście, warto sprawdzić wcześniej kulturalny kalendarz imprez. Na przełomie roku odbywają się liczne uliczne parady, dwa razy rocznie organizowany jest Fashion Week, karnawał tysiąca barw trwa w lutym, a parada LGBT w czerwcu, natomiast w 2019 r. Grand Prix Formuły 1 zaplanowano na 15-17 listopada.


Nasza rada: Warto od zgiełku Sao Paulo odpocząć na podmiejskich plażach. Około godziny jazdy samochodem od miasta znajduje się Region Litoral Norte. To znakomite miejsce dla miłośników opalania, wędkowania czy sportów wodnych. Turyści, którzy chcą uniknąć tłumów i wysokich cen, powinni wybrać się tam w środku tygodnia.

1. Charleroi – weekendowy wypad do największego tunelu aerodynamicznego w Europie

Kilka lat temu stacja BBC nazwała Charleroi „najbrzydszym miastem na świecie”. Jest położone w południowej, francuskojęzycznej części Belgii w regionie Walonii. Dawniej było ośrodkiem przemysłowym pełnym kopalń węgla kamiennego i zakładów przemysłu ciężkiego. W wyniku kryzysu ekonomicznego wiele z nich upadło. Ponurą sławę miastu przyniósł również dom seryjnego mordercy Marca Dutrouxa, w którym torturował swoje ofiary. W efekcie lokalne władze wydały decyzję o jego wyburzeniu.

Zaniedbane ulice Charleroi.

Obecnie Charleroi świetnie kojarzą turyści korzystający z tanich linii lotniczych, ponieważ pełni funkcję portu obsługującego Brukselę oraz dogodnego punktu przesiadkowego. Zamiast oczekiwać na lotnisku na przylot samolotu, warto przekonać się, że fatalna reputacja tego miasta jest dużo przesadzona. W przerwie pomiędzy lotami można np. skorzystać z usług największego w Europie tunelu aerodynamicznego przeznaczonego do skoków spadochronowych. Ceny biletów zaczynają się od 59 euro.

Miłośnicy zwiedzania mogą udać się do jednego z czterech muzeów. Najbardziej interesujące wydaje się Muzeum Szkła znajdujące się w Bois du Cazier - opuszczonej kopalni węgla. W 1956 r. doszło tutaj do katastrofy górniczej, w której zginęły 262 osoby. Obecnie w obiekcie można obejrzeć wystawę upamiętniającą tamte wydarzenia oraz historię górnictwa w Belgii. Ponadto warto zobaczyć Zamek Carier, w którym mieści się biblioteka miejska, a także Muzeum Sztuk Pięknych (Musée des Beaux-Arts) oraz Muzeum Fotografii (Musée de la Photographie).

Wybierając się na spacer po Charleroi, warto przejść obok ratusza, który posiada aż 47 dzwonów. Co godzinę odgrywają one melodię piosenki „Land of Charleroi – to ciebie kocham najbardziej”. Po zakończeniu zwiedzania można wstąpić do jednej z lokalnych knajpek, które serwują wiele gatunków świetnych belgijskich piw. Najbardziej znane bary to Cuve A Biére i Rockerill. Natomiast najlepszą restauracją jest La Bouche de Gouts, w której można skosztować np. żabich nóżek.

Nasza rada: Do centrum Charleroi z lotniska najprościej dostać się autobusem. Przejazd trwa około 20 minut. Bilet za 6 euro (26 zł) można kupić w automacie przed terminalem lub bezpośrednio u kierowcy.

Najtańszy lot do Charleroi, a najdroższy do La Paz

Najwygodniej do najbrzydszych miast świata, które warto zobaczyć dotrzeć samolotem. Najtaniej będzie do tych, które znajdują się w Europie – Charleroi (148 zł w obie strony),Kiszyniowa (485 zł) i Neapolu (635 zł). Z kolei najdrożej lot będzie kosztował do metropolii położonych w Ameryce Południowej – Sao Paulo (3510 zł) i La Paz (5950 zł).

Najtańszy nocleg w Kalkucie, a najdroższy w Detroit

Aby obniżyć koszty podróży do najbrzydszych miast świata, które warto zobaczyć, zamiast w hotelu lepiej wynająć prywatny dom. W prosty sposób można to zrobić za pośrednictwem serwisu Airbnb. Najtaniej będzie w metropoliach położonych w Azji – w Kalkucie (360 zł za sześć nocy dla dwóch osób),Ułan Bator (405 zł) i Dżakarcie (480 zł). Natomiast najdrożej za zakwaterowanie trzeba zapłacić w Neapolu (1320 zł) i Detroit (1636 zł).

Polisa turystyczna najtańsza w Kiszyniowie, a najdroższa w Detroit

Wybierając się w daleką podróż do jednego z najbrzydszych miast świata, które warto zobaczyć, powinno się posiadać ubezpieczenie turystyczne. Należy pamiętać, że Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) działa jedynie na terenie państw Unii Europejskiej i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA).

Najważniejszym elementem polisy jest wysokość sumy gwarantowanej kosztów leczenia. W europejskich miastach, jak Charleroi, Kiszyniów czy Neapol powinna wynosić co najmniej 30 000 euro. W metropoliach znajdujących się poza Starym Kontynentem przynajmniej 60 000 euro. Natomiast w Detroit minimum 120 000 euro, ponieważ opieka medyczna w Stanach Zjednoczonych jest wyjątkowo droga.

Najmniej za ubezpieczenie turystyczne zapłacą turyści podróżujący do Kiszyniowa (średnio 4,21 zł dziennie). Na podium znalazły się jeszcze Ułan Bator (4,57 zł) i Charleroi (5,62 zł). Natomiast najdroższa będzie polisa w przypadku wyjazdu do Sao Paulo (10,35 zł) i Detroit (11,65 zł). 

W prosty sposób można indywidualnie dopasować ubezpieczenie turystyczne do celu, miejsca i długości wyjazdu za pomocą kalkulatora rankomat.pl. Po wyborze polisy, w ciągu kilku sekund otrzymamy na skrzynkę mailową umowę. Następnie wystarczy ją wydrukować i zabrać ze sobą w inspirującą podróż do jednego z najbrzydszych miast świata.

Co warto wiedzieć

Co warto wiedzieć?

  1. La Paz jest najwyżej położoną stolicą świata - 3640 m n.p.m.
  2. W Neapolu znajduje się największa starówka w Europie, która ma 1700 hektarów.
  3. W Ułan Bator zimą temperatura wynosi nawet -49 stopni Celsjusza.
  4. Detroit ogłosiło bankructwo w 2013 r.
     
Wyślij raport na maila
Proszę podać poprawny adres email
Dziękujemy za zainteresowanie

Zapraszamy do zapoznania się z raportem

Wystąpił błąd podczas wysyłania wiadomości.

Odśwież stronę i spróbuj ponownie