„Nigdy nie dam Cię skrzywdzić” – Wam też te słowa cisnęły się na usta, gdy pierwszy raz wzięliście na ręce swoje dziecko? Nie mamy się jednak co łudzić. Aniołem stróżem do końca życia nie będziemy. Jednak już za kilkadziesiąt złotych miesięcznie – przynajmniej pod kątem finansowym – możemy je zabezpieczyć. Podpowiemy Wam, jak to zrobić.

dwoje uśmiechniętych dzieci
Porównaj ceny

Odkładanie pieniędzy na dany cel, zabezpieczenie dziecka na wypadek śmierci rodziców, a także ubezpieczenie jego zdrowia. Priorytety mogą być bardzo różne, ale w przypadku dziecka łączy je jedno – przy systematycznym odkładaniu niewielkich sum, zapewniamy mu dużą i bardzo miękką poduszkę finansową. Pamiętajmy jednak, że w wielu przypadkach możemy spotkać się obostrzeniami, na które bezwzględnie należy zwrócić uwagę.

Ciężka praca lub karmienie świnki

– Po urodzeniu się córki postawiłem sobie w życiu dwa absolutnie nadrzędne cele: mam zrobić wszystko, by wykształcić dzieci i zapewnić im dach nad głową – wspomina Krzysztof, dziś emeryt, ale przed laty człowiek, który pracował po kilkanaście godzin dziennie. Między wierszami przyznaje też, że chciał mieć pieniądze, gdyby wystąpiła „sytuacja niespodziewana”.

Murował, tynkował i malował. W Niemczach, Stanach Zjednoczonych i Australii. Od rana do zmierzchu, po sześć dni w tygodniu. Mieszkał w najtańszych, wieloosobowych pokojach, rodzinę częściej słyszał w telefonie niż widział na żywo. W tamtych czasach innego wyjścia nie było – tylko w taki sposób mógł zarobić pieniądze, by spełnić życiowy cel związany z dziećmi. I dopiął swego – córka i syn mają wyższe wykształcenie. Ona mieszka w domu w niewielkim miasteczku, on ma mieszkanie we Wrocławiu. Za wszystko zapłacił pan Krzysztof.

Dziś czasy są inne, ale tylko w niewielu przypadkach hasło: „ułatwić dziecku start w dorosłość” straciło na aktualności. Cel jest ten sam, ale zmienia się droga do jego osiągnięcia. Dziś już nie trzeba się zapracowywać, by jak najszybciej zapełnić skarbonkę. Naszą „świnkę” wystarczy karmić systematycznie i rozbić w odpowiednim momencie.

Generalnie istnieją trzy typy zabezpieczenia dziecka: ubezpieczenie życia i zdrowia, polisa posagowa oraz polisa inwestycyjna.

Najtańszym i najwygodniejszym rozwiązaniem może być wykupienie własnej polisy na życie z rozszerzeniem na ochronę całej rodziny. Pamiętaj jednak, że gwarantowane sumy ubezpieczenia np. na leczenie szpitalne Twojego dziecka będą znacznie niższe niż te, które przysługują Tobie. Zastanów się więc, czy nie warto od razu zatroszczyć się o indywidualną polisę (Ty będziesz tylko ubezpieczającym, a Twój syn/córka – ubezpieczonym).

Szkolne NNW to za mało

Pielęgniarka: Czy dziecko jest ubezpieczone?

Rodzic: Tak, w szkole.

Taki dialog słyszymy często, przy czym mama lub tata swoją kwestię wypowiadają z satysfakcją. I bardzo dobrze, że ich dziecko jest zabezpieczone – tyle, że w takiej sytuacji warto zadać sobie pytanie nie „czy”, tylko „jak”.

Ubezpieczenie szkolne to absolutna podstawa, bardzo często niewystarczająca. Dlatego warto rozważyć indywidualnie ubezpieczenie dziecka. Dobra polisa najczęściej składa się z ubezpieczenia życia i zdrowia. Może obejmować wypadki, które wydarzyły się w szkole, ale też chronić 24 godziny na dobę. To zależy tylko i wyłącznie od nas.

Dodatkowe ubezpieczenie przede wszystkim otwiera dodatkowe drzwi: do prywatnych gabinetów, specjalistycznych klinik, czy większych pieniędzy, które mogą się przydać na – odpukać! – rehabilitację, specjalistyczny sprzęt, opłacenie nauczyciela czy indywidualną opiekę.

Szkolne NNW możemy potraktować jako uzupełnienie ochrony ubezpieczeniowej. Nie możemy jednak wymagać, że gdy pani nauczycielka zarządzi: „Na jutro wszyscy po 30 zł na ubezpieczenie”, to naszemu dziecku przyjdą do głowy pytania: Po co? Za co? Jaki jest zakres ochrony? Nie, tymi sprawami musimy zająć się sami, czyli dokładnie sprawdzić zakres i wysokości sum ubezpieczenia oraz przypadki, w których nie będziemy mogli na nie liczyć.

Polisa posagowa, czyli przyszłość z ubezpieczeniem

Jeśli jednak szukasz zabezpieczenia dziecka na wypadek śmierci rodzica połączonej z odkładaniem pieniędzy na jego przyszłość, to rozwiązaniem dla Ciebie jest polisa posagowa.

To proste – ubezpieczonym jest rodzic, a współubezpieczonym dziecko. Efekt? W razie śmierci rodzica dziecko otrzymuje tzw. rentę, która na ogół jest kilkakrotnie wyższa niż suma pieniędzy, którą do tej pory wpłacano na polisę posagową.

Z kolei jeśli chodzi o oszczędności, to dziecko otrzyma je w ustalonym terminie. Tylko od Ciebie zależy kiedy to będzie, ale jedno jest pewne – taka potrzeba na pewno nadejdzie. Bo dziś w domu masz maleństwo/dziecko/nastolatka, ale ani się obejrzysz, a ten mały człowiek będzie chciał pójść na renomowaną uczelnię, kupić własne mieszkanie, czy otworzyć biznes. Wówczas w kilka miesięcy nie uzbierasz tysięcy złotych, za to możesz mieć przygotowaną polisę.

Na jaką kwotę? To zależy od wysokości składek i długości ich opłacania, ale też sposobu oszczędzania, na jaki się zdecydujesz. Opcje są dwie: możesz z góry umówić się na kwotę, która zostanie wypłacona lub też zdecydować się na bardziej ryzykowne inwestowanie części pieniędzy (np. na giełdzie). Pamiętaj! To drugie rozwiązanie może Ci przynieść spory zysk, ale też spore straty, więc warto zastanowić się przed podjęciem ryzyka. Taka polisa, jak zresztą wszystkie tego typu produkty, zawiera zapisy, nad którymi musisz się mocno zastanowić.

Pani Anna założyła polisę posagową na 15 lat, ale po namowie znajomych po trzech latach chciała z niej zrezygnować. Okazało się jednak, że to bardzo nieopłacalne, bo zgodnie z zapisami znaczną część pieniędzy by straciła.

Z kolei pan Tadeusz stracił pracę i chciał ratować domowy budżet zawieszeniem wpłat na polisę. W tej sytuacji też czekała go niemiła niespodzianka, ponieważ w jego umowie zabrakło zapisu o możliwości zamrożenia opłat na określony czas (przy zachowaniu ciągłości ochrony ubezpieczeniowej).

Jeśli nie chcesz poczuć się jak pani Anna lub pan Tadeusz, to dokładnie sprawdź, co się wydarzy, gdy stracisz płynność finansową lub zechcesz zrezygnować z polisy. Jeśli warunki okażą się niesatysfakcjonujące, spróbuj je negocjować lub poszukać innej oferty.

Decyzja będzie dotyczyła jeszcze jednego aspektu – jaką część odkładanych pieniędzy przeznaczyć na wypłatę w razie śmierci rodzica, a jaką po upłynięciu określonego czasu. Im wyższa pierwsza, tym niższa druga i na odwrót. A na co się zdecydować, zależy już tylko od Twoich potrzeb. Najważniejsze jest jednak, by dużo sprawdzać i porównywać. W taki sposób powinniśmy znaleźć optymalny produkt.

Pomnażamy (?) majątek dla dziecka

Oprócz ubezpieczenia na życie oraz polisy posagowej, jest również szereg rozwiązań, które pozwalają odkładać pieniądze na przyszłość dziecka. Są to np. polisy inwestycyjne, rachunki oszczędnościowe, lokaty, obligacje rządowe, polisolokaty.

Różnią się one od siebie wieloma rzeczami, ale na jedną zwróć szczególną uwagę – w jaki sposób Twoje pieniądze (a de facto Twojego dziecka) będą inwestowane. By podkreślić różnice, zestawmy dwie skrajne opcje: lokata i agresywny fundusz inwestycyjny.

W tym pierwszym przypadku odkładasz pieniądze, ale zysk będzie marny – jeśli uda Ci się uzyskać 2% w skali roku, to już będzie nieźle. W zamian otrzymujesz jednak niemal pewność, że zainwestowane pieniądze nie przepadną.

Inaczej jest z agresywnymi funduszami inwestycyjnymi. Wówczas dogadujesz się z przedstawicielem, który ma zarządzać Twoimi pieniędzmi i niemalże dajesz mu przyzwolenie na jazdę bez trzymanki. Ma Twoje pieniądze i inwestuje je w taki sposób, by jak najwięcej zarobić. Tyle, że na ogół jest to giełda, która może przynieść Ci kokosy, ale może też sprawić, że z odkładanych pieniędzy nie zostanie nic. Twoje ryzyko, a więc też Twój zysk lub strata.

Po drodze są także pośrednie możliwości lokowania pieniędzy na przyszłość dziecka, ale na ogół są one zgodne z zasadą – im wizja większego zysku, tym większe ryzyko.

Przy wybieraniu produktu kieruj się przyszłością dziecka, ale nie zapominaj też o swojej. Przez lata wiele rzeczy może się wydarzyć, więc weź to pod uwagę podczas analizowania ofert.