Kupić czy nie kupić? Jak sprawdzić pojazd, aby nie przegapić poważnej usterki? Oto dylemat, przed którym chociaż raz w życiu staje większość kierowców. Zakup używanego samochodu jest jak wycieczka po torze przeszkód, a my doradzimy, jak bezpiecznie dotrzeć do mety.

Po wypadku? Z przekręconym licznikiem? A może kradziony? Przed zakupem używanego pojazdu w głowie rodzi się wiele trudnych pytań, a my podpowiemy, w jaki sposób rozwiać wątpliwości i sprawić, by transakcja była obarczona jak najmniejszym ryzykiem.

Znajdź OC już od 348zł!
Bez wychodzenia z domu

  • Ceny OC w 5 minut
  • Oferty 14 towarzystw ubezpieczeniowych
  • Pomoc 200 agentów

O co i w jaki sposób pytać sprzedawcę samochodu?

Jeśli znaleźliście interesujący pojazd, np. w komisie, to lepiej od razu zasypać sprzedawcę pytaniami. Dzięki temu macie szansę dowiedzieć się znacznie więcej o pojeździe, a także zobaczyć, w jaki sposób zachowuje się sprzedawca.

Jeśli sprzedawca samochodu ucieka od odpowiedzi lub wciąż powtarza, że lepszego modelu nie znajdziecie, powinno to wzbudzić nasze podejrzenia. Najprawdopodobniej chce on ukryć poważne wady pojazdu lub jego niejasną sytuację prawną.

Podobnie w sytuacji, gdy będzie mało konkretny albo zdenerwowany. W tym momencie stajecie się nie tylko kupującymi, ale też psychologami, którzy próbują ocenić wiarygodność sprzedającego. A przy okazji może uda wam się znaleźć niedoskonałości w pojeździe, które pomogą zbić cenę.

Najlepiej od razu zapytaj sprzedawcę o:

  • przebieg samochodu,
  • historię wypadków,
  • rachunki za naprawy,
  • częstotliwość wymiany oleju,
  • książkę serwisową,
  • numer VIN,
  • stan opon,
  • przegląd klimatyzacji,
  • rzeczy do naprawy,
  • rachunki z warsztatów,
  • ostatni przegląd.

Jeśli handlarz będzie niechętnie współpracował lub zacznie lawirować, wówczas trzeba poważnie zastanowić się nad zakupem pojazdu.

Nie szczędź również czasu na oględziny. Za oglądanie się nie płaci, więc lepiej dokładnie prześwietlić auto. Jeśli sprzedający będzie popędzał, to być może ma coś do ukrycia. Tutaj należy zachowywać się zgodnie z zasadą: „Klient nasz pan”.

Na co zwrócić szczególną uwagę przed zakupem auta?

1. Tabliczki znamionowe

Przyglądnij się dokładnie tabliczkom z numerami. Jeśli masz podejrzenia, że coś było przy nich manipulowane lub numery są nieczytelne, to może świadczyć o przebytym poważnym wypadku, a w najgorszej sytuacji nawet - o pochodzeniu auta z kradzieży.

2. Karoseria

Na zewnątrz samochodu przyjrzyjmy się karoserii. Jeśli zobaczysz jakieś wybrzuszenia czy załamania, to może to świadczyć, iż auto przeszło ingerencję lakierniczą, prawdopodobnie po jakiejś kolizji. Na wagę złota okazuje się wtedy miernik lakieru, który pomoże wykryć szpachlę. Warto też rzucić okiem na oznakowanie szyb pod kątem firmy (czy wszystkie są tej samej) oraz roku produkcji.

3. Opony

Sporo o aucie mogą też powiedzieć opony. Jeśli samochód jest w miarę nowy i ma niski przebieg, to wciąż powinien mieć nowe i niezbyt wyeksploatowane ogumienie. Jeśli bieżnik jest mocno zużyty, to przebieg rzędu kilku czy kilkunastu tysięcy kilometrów jest raczej mało prawdopodobny. Opony powinny być też równomiernie zużyte, inaczej auto może mieć problem z geometrią.

4. Wnętrze

Skoro już jesteśmy przy przebiegu, to można spróbować ocenić, czy nie jest oszukany poprzez dokładne przyjrzenie się wnętrzu auta. Samochód z małym przebiegiem nie powinien mieć wytartej kierownicy, gałki zmiany biegów, czy pedałów. Ale tu też nie można dać się zwieść – jeśli pojazd się świeci i pachnie nowością, choć ma np. kilkanaście lat, to można podejrzewać, że kosmetykami samochodowymi sprzedawca próbuje coś zatuszować.

5. Silnik

Poproś również, by zapalono silnik. Sprawdź, czy odbywa się to płynnie, czy silnik nie szarpie lub czy nie świecą się żadne kontrolki.

Włącz klimatyzację, by skontrolować ew. nieprzyjemne zapachy. Ogólnie „pobaw się” autem: otwórz szyby, poprzeglądaj schowki, sprawdź różne przyciski, pasy oraz lusterka. Czasem ważne wskazówki znajdują się w najmniej oczekiwanych miejscach.

Kiedy potrzebna jest pomoc fachowca na miejscu?

Powyższe rzeczy sprawdzić może nawet laik, ale gdy auto zacznie nam się podobać, to warto, by pod maskę zajrzał fachowiec.

Na oględziny samochodu przed jego zakupem można zabrać ze sobą kogoś znajomego lub zamówić usługę u rzeczoznawcy albo specjalizującej się w tym firmy.

Zajrzy on pod maskę, poszuka wycieków oleju, sprawdzi inne płyny i dziwne naloty. I posłucha również silnika, bo wprawne ucho jest w stanie sporo wychwycić.

W jakim warsztacie sprawdzić samochód przed zakupem?

Jeśli już na miejscu dokonamy pierwszych oględzin i nie mamy większych zastrzeżeń, wówczas warto zrobić kolejny krok i zabrać pojazd do specjalistów. Tu opcje mamy dwie: ASO lub inny warsztat.

ASO

Tutaj, dzięki numerowi VIN, dowiemy się kawałka historii danego auta, ponieważ ASO zapisuje wszystkie wizyty serwisowanego samochodu. Dzięki temu będziemy mogli poznać przynajmniej początkowe lata pojazdu (wtedy pojazdy obowiązkowo serwisowane są w ASO ze względu na gwarancję). W ASO pomogą też mechanicy: sprawdzą lakier, zawieszenie, wszystkie układy, silnik itd.

Po przeglądzie w ASO powinniśmy otrzymać raport z ewentualną listą rzeczy do naprawy oraz ich wyceną. Taki dokument może okazać się pomocny podczas negocjacji ceny ze sprzedającym

Stefania Stuglik, specjalista ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w rankomat.plStefania Stuglik, specjalista ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w rankomat.pl

Zwykły warsztat lub specjalistyczne firmy

Jedni dają samochód do prześwietlenia swojemu zaufanemu mechanikowi, inni mogą powierzyć to wyspecjalizowanym firmom. Jedna z nich oferuje np.:

  • wnikliwe sprawdzenie stanu technicznego auta wraz z podwoziem i podłączeniem komputera diagnostycznego,
  • sprawdzenie wypadkowości (miernikiem) oraz pozostałe elementy zewnętrzne,
  • ocenienie wnętrza auta, komory silnika i jego pracy,
  • ocenienie zawieszenia, układu kierowniczego i hamulców, a także wykonanie jazdy próbnej,
  • sprawdzenie, czy licznik nie był cofnięty,
  • oględziny podwozia,
  • fotogalerię samochodu.

I na końcu – co najważniejsze – wydana zostaje decyzja, czy auto jest warte zakupu z ew. rzeczami do naprawy w najbliższym czasie.

Czego dowiemy się o samochodzie z CEPIK-u?

Wbrew pozorom, bardzo dużo o interesującym nas pojeździe możemy dowiedzieć się bez wychodzenia z domu. Przeczesywanie internetu najlepiej zacząć od sprawdzenia informacji Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, która znajduje się pod adresem historiapojazdu.gov.pl. Tam, po wpisaniu numeru rejestracyjnego, numeru VIN oraz daty pierwszej rejestracji, dowiemy się kilku podstawowych rzeczy, takich jak:

  • dane techniczne,
  • pojemność i moc silnika,
  • rodzaj paliwa,
  • terminy obowiązkowych badań technicznych, które przechodził pojazd,
  • daty wydania karty auta,
  • odczyt licznika zarejestrowany podczas kontroli (te dane gromadzone są od 2014 roku),
  • wyniki badań technicznych,
  • status rejestracji (zarejestrowany lub nie),
  • status ubezpieczeniaOC (aktualne lub nie),
  • liczba wcześniejszych właścicieli,
  • województwo rejestracji,
  • czy pojazd nie jest oznaczony jako kradziony, złomowany, powypadkowy, uszkodzony, niedopuszczony do ruchu, czy nie miał rozbieżności licznika oraz czy nie był używany jako taxi.

Te dane pozwolą nam dowiedzieć się czegoś więcej o pojeździe, a szczególnie warto skupić się na zestawieniu przebiegu pojazdu z tym, który widnieje na liczniku samochodu.

W CEPiK-u znajdziemy również dział „dane zagraniczne", gdzie uzyskamy informacje o samochodzie pochodzące z podobnych systemów funkcjonujących w innych krajach (niestety, nie wszystkie państwa takie posiadają).

Z jakich jeszcze serwisów warto skorzystać?

Poszerzone dane, w porównaniu do CEPiK-u, możemy znaleźć również w innych, prywatnych serwisach (AutoDna, AutoBaza, CarVertical). Są one płatne (od ok. 40 zł), ale mogą znacznie pomóc. W porównaniu do CEPiK-u dodatkowo możemy tam znaleźć informacje dotyczące m.in.:

  • wyników sprawdzania baz skradzionych pojazdów,
  • historii auta,
  • akcji serwisowych i usterek,
  • archiwalnych zdjęć pojazdu.

Z kolei w przypadku samochodu zagranicznego warto spróbować rozejrzeć się po serwisach z kraju, z którego auto pochodzi. W Polsce czasem trudno otrzymać pogłębione informacje o pojazdach sprowadzanych np. ze Stanów Zjednoczonych czy Kanady, ale wtedy pomocny może okazać się np. serwis Carfax.

Co jeszcze na temat samochodu znajdziemy w internecie?

Czasem warto po prostu przejrzeć różne strony internetowe powiązane z motoryzacją. Warto poszukać interesującego nas modelu na OtoMoto, Allegro lub po prostu wpisać VIN do wyszukiwarki internetowej. W sieci coraz więcej osób zajmuje się bowiem demaskowaniem nieuczciwych handlarzy i zamieszcza informacje o autach, które np. są po szkodzie całkowitej lub po poważnej kolizji, a sprzedawane są jako bezwypadkowe.

W sieci dowiemy się również, jakie są najczęstsze wady i awarie w danym modelu oraz na co warto zwrócić uwagę (np. szybko pojawiająca się rdza lub psującej się turbiny).

Poza tym, w sieci możemy znaleźć np. cenę, jaką wcześniej próbowano uzyskać za pojazd, co zdecydowanie może ułatwić nam negocjacje.

Czy warto poszukać poprzedniego właściciela auta?

Do osoby, która wcześniej była posiadaczem interesującego nas pojazdu, możemy spróbować dotrzeć np. przez internet, ale możemy też poprosić o namiar sprzedawcę samochodu. Oczywiście nie ma on obowiązku przekazywania nam kontaktu (może zasłaniać się choćby RODO), ale jeśli pomoże w namierzeniu poprzedniego właściciela, to tylko uwiarygodni się w naszych oczach. Z kolei my będziemy mogli wypytać o rzeczy związane z użytkowaniem auta i jego historią.

Co z jazdą próbną?

Nie każdy sprzedający musi godzić się na przejazd testowy, ale możliwość pokonania kilku kilometrów może utwierdzić nas w przekonaniu czy decydować się na dany pojazd, czy nie. Podczas krótkiej przejażdżki możemy sprawdzić pracę silnika na różnych obrotach, ocenić stan zawieszenia lub po prostu zdecydować, czy auto nam pasuje.

Co warto wiedzieć

  • Zasyp sprzedawcę pytaniami, dzięki czemu dowiesz się wiele o pojeździe, a także ocenisz wiarygodność sprzedającego.
  • Dokładnie obejrzyj pojazd, a jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, to możesz taką usługę zlecić specjaliście. Alternatywnym sposobem na prześwietlenie auta jest zawiezienie go do ASO.
  • Sprawdź samochód w CEPiK-u. Tam znajdziesz podstawowe, ale bardzo ważne informacje. Do tego porównaj przebieg na liczniku samochodu z danymi znajdującymi się w CEPiK-u.
  • Poszerzoną bazę danych, w porównaniu do CEPiK-u, znajdziesz również w płatnych serwisach jak AutoDna, AutoBaza, CarVertical.
  • Warto też wpisać VIN samochodu do wyszukiwarki internetowej lub poszukać pojazdu w serwisach motoryzacyjnych. W przypadku znalezienia konkretnego auta, można dowiedzieć się o nim wiele ciekawego.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

  1. Czy muszę osobiście stawić się u sprzedawcy, aby obejrzeć pojazd?

    Niekoniecznie. Jeśli w internecie znajdziesz interesujący samochód, ale znajdujący się na drugim końcu Polski, to nie trzeba jechać setek kilometrów. Wystarczy wysłać na miejsce specjalistę, który sprawdzi auto, prześle nam jego zdjęcia, a także doradzi lub odradzi zakup. W internecie wiele firm oferuje takie usługi.
  2. Jaki jest koszt sprawdzenia pojazdu przez specjalistę?

    Jeśli chodzi o sprawdzenie samochodu w ASO, to trzeba być przygotowanym na wydatek co najmniej 200 zł, a cena będzie rosła wraz zakresem przeglądu. W przypadku bardzo wnikliwego obejrzenia auta należy liczyć się z wydatkiem nawet powyżej 500 zł. Podobną kwotę będzie trzeba zapłacić firmie specjalizującej się w przeglądzie pojazdów, ale trochę taniej może wyjść sprawdzenie w prywatnym warsztacie. Tam jednak pracownicy nie mają dostępu do historii serwisowej samochodu (jest dostępna tylko w ASO).
  3. Czy baza CEPiK jest płatna?

    Nie, informacje z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców są absolutnie bezpłatne i dostępne dla każdego, kto posiada VIN, numer rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji danego samochodu. Zapłacić musimy jednak za dane pochodzące z podobnych serwisów komercyjnych.
  4. Czy sprzedawca ma obowiązek podać nam wszystkie dane dotyczące pojazdu?

    Nie, ale wtedy sam wyrządza sobie krzywdę, bo zdecydowanie traci na wiarygodności. Jeśli książka serwisowa „gdzieś się zapodziała”, numer telefonu poprzedniego właściciela „został w innym samochodzie”, a rachunki za naprawy „do wglądu będą później” to albo drążymy temat i domagamy się tych informacji, albo lepiej odpuśćmy zakup.