Od dłuższego czasu gorącym tematem wśród kierowców była kwestia dotycząca pierwszeństwa pieszych na przejściach. Obecnie to pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo w momencie gdy znajduje się już na pasach, lecz weszły istotne zmiany w tej sferze.

W 2020 roku doszło do ponad 25 000 wypadków, w których śmierć poniosło 2 491 osób. Piesi byli ofiarami w 5 232 zdarzeniach drogowych. 631 osób poniosło śmierć. W 71% przypadków przyczyną było nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu przez kierującego pojazdem

Znajdź OC już od 348zł!
Bez wychodzenia z domu

  • Ceny OC w 5 minut
  • Oferty 14 towarzystw ubezpieczeniowych
  • Pomoc 200 agentów

Dlatego też 1 czerwca 2021 roku weszły w życie zmiany w przepisach. Artykuł 13 Ustawy Prawo o ruchu drogowym zmienił brzmienie w dość istotny sposób. Przed zmianami brzmiał:

§ Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

Po zmianach przyjął następujące brzmienie:

§ Pieszy wchodzący na jezdnię lub torowisko albo przechodzący przez jezdnię lub torowisko jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

Co to oznacza w praktyce? Przed zmianami pierwszeństwo miał pieszy, który już znajdował się na przejściu. Kierujący pojazdem musiał mu to umożliwić, czyli zatrzymać się i przepuścić. Jeśli żaden z pojazdów nie ustąpił pieszemu, nie mogło być mowy o pierwszeństwie. 
Ustawodawca uznał, że to niedostateczna ochrona i po zmianie przepisów pieszy ma pierwszeństwo zanim wejdzie na jezdnię lub torowisko. Jeżeli tylko pieszy zdradza chęć wejścia na przejście, kierujący pojazdem powinien się zatrzymać. De facto kierowcy muszą traktować każdego pieszego idącego w pobliżu przejścia dla pieszych jak osobę nietrzeźwą lub pod wpływem substancji odurzających, czyli zakładać, że w każdej chwili może zechcieć wejść na jezdnię. 

Błędne założenie

Pomysłodawcy tych zmian wyszli z założenia, że wypadki związane z pieszymi w Polsce można ograniczyć, zwiększając ich prawa. Rzeczywiście, odsetek tego typu zdarzeń drogowych jest bardzo wysoki. Czy jednak wprowadzenie nowelizacji związanej ze zmianą prawa o ruchu drogowym zmniejszyłoby te tragiczne statystyki wypadków?

Surowsze kary dla kierowców nie zwiększą bezpieczeństwa przechodniów. Owszem, kierowcy z obawy przed sankcjami będą bardziej uważać, ale to nie oni są tutaj bezpośrednimi ofiarami. Mało tego, nowelizacja ustawy może dac pieszym fałszywe poczucie bezpieczeństwa, co doprowadzi do większej nieuwagi. A to właśnie ona jest główną przyczyną wypadków z udziałem pieszych. 

Złe nawyki i przyzwyczajenia

Przypomnijmy - obecnie pieszy musi zachować szczególną ostrożność przy przechodzeniu przez przejście dla pieszych. Takich elementarnych zachowań uczy się już w szkole podstawowej. Mimo to wielu z nas wchodzi na pasy, nie upewniając się, czy może to zrobić. Niemal codziennie słyszymy w mediach ogólnokrajowych czy regionalnych o tragediach na przejściach dla pieszych. Często jednak nie jest to wina kierowców, gdyż pieszy nie upewniwszy się, w ostatniej chwili wchodzi pod koła pojazdu. Niejednokrotnie zaabsorbowany czymś innym - słuchaniem muzyki czy rozmową przez telefon.

Dodajmy do tego rosnącą popularność i modę na samochody elektryczne. Dlaczego o nich wspominamy? Otóż z uwagi na inną konstrukcję i zasadę działania samochody elektryczne poruszają się bardzo cicho. Jedyne, co słychać, to opony w kontakcie z jezdnią. Na koniec mamy do czynienia z próbami wyłudzenia odszkodowania za potrącenie na pasach, jak widać np. na filmie poniżej:

Kto ma rację - pieszy czy kierowca?

Pieszym spodobała się ta zmiana. Dzięki niej powinni się czuć bardziej bezpieczni, choć jest to zmiana bardziej symboliczna, niż praktyczna. 

Kierowcom się nie podoba. Już przed zmianą przepisów byli na przegranej pozycji. Nawet jeżeli jadą przepisowo, przestrzegają limitów prędkości i uważają na drodze, nie zawsze udaje im się uchronić przed wypadkiem. Wina też nie zawsze leży po ich stronie, co nie zmienia faktu, że w starciu z samochodem, to pieszy odniesie obrażenia. Złamana noga, ręka, albo coś gorszego oznacza przeważnie batalię sądową z kancelarią odszkodowawczą, która chętnie stanie po stronie poszkodowanego, licząc na zysk. Nawet jeżeli pieszy nie dostanie odszkodowania, na psychice kierowcy pozostanie ślad. 

Kto ma rację w tym sporze?

Niestety, prawa fizyki pozostają bezlitosne dla pieszych. Według danych firmy Maison Law dla samochodu jadącego 32 km/h (20 mph) jest 5% szans na spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Przy 55 km/h ryzyko rośnie do 35%. Zderzenie z pojazdem pędzącym 100 km/h prawie na pewno skończy się śmiercią

Wynika to z prostej zasady pędu (masa razy prędkość). W wielkim uproszczeniu, człowiek ważący 62 kg, idąc z prędkością 5 km/h, osiąga pęd 310 kg*km/h. Samochód ważący 1500 kg, jadąc z prędkością 50 km/h, ma pęd 75 000 kg*km/h. Widać wyraźnie, która wartość jest większa

Pęd ma jeszcze jedno znaczenie w tym kontekście. Chodzi bowiem o drogę hamowania. Droga hamowania półtoratonowego samochodu przy 50 km/h na suchej nawierzchni wyniesie  ok. 15 metrów. Jeśli kierowca zareaguje dość szybko. Jeżeli zaś nawierzchnia jest mokra, droga hamowania wzrośnie dwukrotnie. Każda sekunda opóźnienia w naciśnięciu hamulca wydłuży drogę hamowania o 13 metrów.  

Najskuteczniejszy mechanizm chroniący pieszego to jego własny zdrowy rozsądek. 

Dlaczego zmiana jest wymierzona w kierowców, a nie w pieszych?

Odpowiedź na to pytanie jest akurat dość prosta i powinna od razu nasunąć się na myśl. Na kierowcach będzie łatwiej to wymóc. W razie kolizji lub wypadku to kierujący pojazdem z reguły nie odnosi obrażeń. Jeśli pieszy zginie w wypadku, trudno czegokolwiek od niego żądać. Podobnie jeśli rezultatem zderzenia jest trwały uszczerbek na zdrowiu - krzywda się stała. Czasu nie cofniemy. 

Zmiana mentalności?

Nic nie zwalnia kierowców z obowiązku ostrożnej jazdy i zachowania szczególnej ostrożności w obrębie przejść dla pieszych. Tym bardziej, że obejmuje jedynie przypadki nagłego wejścia przed nadjeżdżający pojazd, a nie gdy pieszy znajduje się na pasach od pewnego czasu. Wówczas winny może być tylko kierowca i winien być za to surowo ukarany. Ale podkreślmy niepodważalny fakt: wielu pieszych nie umie zachować się należycie na drodze, przez co (tak, jak piraci drogowi) stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym.

Jak często kierowcy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych? Za rzadko, a wynika to z uprzejmości (lub jej braku). W 14 miesięcy nie zmieni się znacząco ich mentalność, a trzeba pamiętać, że - gdyby zmiany weszły w życie - mogłoby dochodzić na pasach do jeszcze częstszych tragedii niż obecnie. Tym bardziej, że nieraz ciężko byłoby ocenić, czy dana osoba ma zamiar wejść na pasy. Brak zatrzymania grozi mandatem, który obecnie kosztuje kierowców (kiedy pieszy jest już na pasach) 350 zł i 10 pkt karnych.

Nie mówimy tutaj jedynie o mentalności kierowców. Piesi wraz ze zmianą przepisów dostali komunikat: "Możemy jeszcze więcej". Przeciętny pieszy rozumie, że samochód ma się zatrzymać przed przejściem. Rzadko kiedy jednak zakłada odstępstwo od normy, np. w sytuacjach, gdy kierowca:

  • jest pijany lub pod wpływem substancji odurzających,
  • celowo nie zwalnia,
  • nie dostosował prędkości do warunków na drodze,
  • jest pod wpływem silnych emocji,
  • ma niesprawny samochód,
  • ma problemy zdrowotne i na przykład dostanie skurczu lub udaru,
  • nie uważa (bo rozmawia przez telefon),

Nawet brudna szyba przednia może stanowić różnicę między życiem a śmiercią. 

Co warto wiedzieć

  • Od 1 czerwca 2021 pieszy z zamiarem wejścia na przejście ma pierwszeństwo przed samochodem,

  • Odrzucenie zmian mających w zamiarze chronić pieszych może, jak na ironię, być dla nich bardziej korzystne,

  • Nie tylko kierowcy, ale i piesi powinni zachować szczególną ostrożność w obrębie przejść dla pieszych,

  • Nie da się zatrzymać samochodu na odcinku 1 metra, nawet jadącego zaledwie 30 km na godzinę (praw fizyki nie da się ominąć i zmienić),

  • Pieszy musi mieć świadomość, że nie on, a samochód posiada strefy zgniotu,

  • Wpierw edukować, oznakować i oświetlić przejścia dla pieszych, a dopiero później zmieniać przepisy i karać - to nie przepisy są złe, a zachowanie pieszych i kierowców.

Najczęściej zadawane pytania o pieszych na przejściu

  1. Jaki mandat grozi za przechodzenie przez przejście z telefonem w ręku?

    Kara wynosi od 50 do 100 zł.

  2. Kto odpowiada za wypadek na przejściu dla pieszych?

    Winnym jest ten uczestnik ruchu drogowego, który złamał przepisy.